Philosophie - Filozofia

Überblick

Manifest

Programm

Trochę historii

Philosophie im Leben

Fotos

Texte weiter

Gemeinsame Seite

Blog

So war es...

Forum

Texte
Deutsch-polnischer philosophischer Verei
http://marek-philosophie.de/
 
Texte

 

O tragedii Smoleńsko-Katyńskiej filozoficznie

Marek Zmiejewski

 

Przez prawie rok katastrofa smoleńska opanowała polską opinię publiczną. Nic w tym dziwnego, bowiem tragiczna śmierć prawie stu osób, zagłada części polskiej elity politycznej z prezydentem na czele, oraz oczywiste powiązane katastrofy ze zbrodnią katyńską nadały temu wydarzeniu wstrząsający i niepowtarzalny wymiar. Przed trumnami ofiar pochylali zgodnie głowy zarówno przyjaciele jak i przeciwnicy polityczni. Wstrząśnięty naród zjednoczył się w żałobie oddając hołd ofiarom katastrofy i jednocześnie pośrednio także wymordowanym oficerom polskim w Katyniu, bowiem dla uczczenia ich pamięci delegacja polska została zorganizowana. Wydawało się, że fatum ciążące na Katyniu uderzyło po raz drugi. Wobec niesamowitości i symbolicznej głębi katastrofy zamilkły spory polityczne. Że pojawią się po pewnym czasie na nowo, można było się spodziewać, jednakże nie tego, że sama tragedia stanie się przedmiotem i argumentem w aktualnych rozgrywkach politycznych.

Tragedia prezydenta i delegacji rządowej dotyczy wszystkich obywateli. Już wkrótce okazało się jednak, że niektóre środowiska uzurpują monopol na nią. Prawo do swojej ekskluzywności otrzymały od instancji przewyższających godnością i znaczeniem wszystkie ustanowione demokratycznie, legalnie powołane i powszechnie zaakceptowane formy reprezentacji narodu i społeczeństwa. Ekskluzywność owych uprawnień stawia je ponad społeczeństwem i rządzącymi je prawami i obowiązkami. Do owych ekskluzywnych uprawnień należą związki krwi, bezpośredni kontakt z mocami wyższymi, wtajemniczenie w spiskowo-mafijne powiązana polityczne. Z samej definicji dotyczą one tylko wybranej grupy osób: krewnych, fanatyków, wtajemniczonych, nie zaś wszystkich obywateli wspólnoty politycznej. Powoływanie się na owe wyjątkowe uprawnienia wynosi ich posiadaczy poza krąg owej wspólnoty, którą dlatego nazywamy polityczną, że abstrahuje od wszelkich różnic biologicznych, religijnych czy stopni tajnych wtajemniczeń. Żaden członek społeczności politycznej nie może ubiegać się o sprawowanie w niej funkcji z powodu swoich ponad politycznych własności. Aby zostać prezydentem, należy przedstawić rzetelny program polityczny, i wygrać wybory, niezależnie od stopnia pokrewieństwa do znaczących żyjących i lub nie żyjących autorytetów. Wielu braci, sióstr, zięciów... znanych polityków uzurpuje sobie niestety prawo do intymnego związku nie tylko ze swoimi krewnymi ale także z reprezentowanymi przez nich urzędami i ugrupowaniami politycznymi. Do wielu fanatyków religijnych przemawia Bóg bezpośrednio pomiędzy serialem telewizyjnym i kolacją, pomijając pismo święte i założone przez siebie organizacje ziemskie. Wtajemniczeni znawcy mafijnych struktur politycznych wietrzą wszędzie ich machinacje, powołując się niestety nie na fakty, tylko na swoją wiedzę tajemną. Wszystkie tego rodzaju wtręty zatruwają życie polityczne i opinię publiczną, bowiem wynoszą prywatność ponad interes publiczny.

 

Opis ten ma też znaczenie ogólne i nie musi się odnosić ani do konkretnej sytuacji ani do wybranego narodu czy społeczeństwa. W Polsce wyrosła prywatność do miary publicznej poprzez szukające sensacji media i poprzez ugrupowania polityczne, budujące swój polityczny autorytet na uzurpacji wyłączności na wyjaśnianie przyczyn katastrofy. Dzięki mediom została bohaterką narodową gospodyni domowa, ogłaszając swą gotowość do śmierci za krzyż, dobrze wiedząc, że zarówno Bóg jak i rząd jej śmierci nie życzą, wręcz przeciwnie, że będą jej od tej śmierci chronić.

 

Można by przejść do porządku dziennego nad tym „polskim piekiełkiem”, gdyby ono, pozostawione samo sobie nie sprowadziło pamięci ofiar Smoleńska i Katynia do poziomu szwagrów, zięciów, obrońców krzyża i polityków nawet nie z bożej łaski. Nie chodzi tutaj jedynie o nas samych, lecz także o opinię o nas naszych europejskich sąsiadów. Bez przesady można powiedzieć, że Katastrofa smoleńska poruszyła światową opinię publiczną Przedstawiciele rządów i międzynarodowych organizacji przesyłali niekłamane wyrazy współczucia i bezwarunkowej solidarności z narodem polskim. Dopóki nasz naród czuł i postępował jak jeden naród.

 

Katastrofa smoleńska poruszyła w szczególny sposób Rosjan, poczynając od prostych obywateli kończąc na przedstawicielach najwyższych władz. Po raz pierwszy w historii rosyjski prezydent, premier i rosyjska Duma uroczyście i oficjalnie potwierdzili odpowiedzialność reżimu sowieckiego za zbrodnię katyńską i uczcili pamięć ofiar obydwu tragedii. Czy to wystarczy? Oczywiście, że nie można rozwiązać kompleksu katyńskiego jednym aktem dobrej woli. Jednakże z pewnością nie uda się to bez niego.

 

W dotychczasowych stosunkach polsko-rosyjskich brakowało takiego symbolicznego aktu dobrej woli z obu stron. Że brakowało go ze strony polskiej, wydaje się zrozumiałe. O jakim akcie dobrej woli można mówić w stosunku do sprawcy zbrodni, czy jego następców, oszukujących opinię publiczną, ukrywających dokumenty, zacierających ślady, czy wręcz negujących jej zaistnienie lub obciążających odpowiedzialnością innych?

Jak długo istniały, (czy może jeszcze istnieją), powiązania struktur i osób odpowiedzialnych za zbrodnię katyńską z obecnymi strukturami rządowymi nie można było oczekiwać aktu dobrej woli od oficjalnej strony rosyjskiej. Nawet najdrobniejsze kroczki do wyjaśnienia musiały być na niej wymuszone, czy to przez Polaków, czy też przez samych Rosjan, zrzeszonych w niezależnych organizacjach jak Memoriał i Karta.

 

Jednakże sprawa katyńska obciąża nie tylko oficjalne stosunki polsko-rosyjskie, lecz także pośrednio relacje między obu narodami. Powstało wrażenie, że wszyscy Rosjanie, czy wszyscy Polacy tak myślą i czują, jak to w ich imieniu wyrażają ich reprezentanci. Co nie jest prawdą. Dla większości Rosjan zbrodnia Katyńska jest zbrodnią tym bardziej ciążącą, że dokonała została w imieniu ich narodu i przez ludzi rosyjskiego pochodzenia. Ci sami sprawcy niszczyli jednak nie tylko inne narody, ale przede wszystkim swój własny – rosyjski.

Dlatego też ów akt dobrej woli ze strony polskiej powinien byś adresowany nie do władz ale do narodu rosyjskiego. Musi on wyrażać bezwarunkowe zaufanie, że większość Rosjan potępia dobrowolnie każdą zbrodnię i jednoczy się z jej ofiarami, a tylko znikoma mniejszość próbuje ją ukryć czy usprawiedliwić wyższymi racjami. „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie” – słynne i kontrowersyjne słowa z listu biskupów polskich z 1968 zapoczątkowały równie trudne, jeśli nie jeszcze trudniejsze niż polsko-rosyjskie, pojednanie polsko-niemieckie.

 

Tragedię smoleńską łatwo jest przegadać, i odebrać jej przez to jej jednorazowy symboliczny wymiar. Nawet jeśli uda się znaleźć jej ostateczne przyczyny i osoby za nią bezpośrednio odpowiedzialne, niezależnie od tego czy będą to polscy lotnicy, czy rosyjska obsługa lotniska, nie wyjaśni to nawet w przybliżeniu jej symboliczno-mitycznego sensu.  Najtrafniej przybliża go nam samo pojęcie tragedii. Podstawą tragedii według Arystotelesa są wielkie mity – opowieści o zrządzeniach wyższych mocy, decydujących w nieprzewidywalny sposób o przemianach szczęścia w nieszczęście w losach bohaterów. Ich perypetie są przypadkowe w stosunku do konfliktów, w które są nieuchronnie uwikłani. Ich wielkość polega na ofierze, którą gotowi są ponieść i ponoszą w służbie praw i prawdy. Płacą w niej cenę ostateczną. Losy bohaterów budzą lęk i współczucie. Celem tragedii jest katharsis – oczyszczenie,

Owo zagadkowe oczyszczenie polega na oczyszczeniu z małości, na uznaniu wielkości tej służby, pomimo jej porażki, na wzniesieniu się ponad małostkowość poprzez współuczestnictwo w grach najwyższych mocy i wartości. Tragedia realizuje się we współ-czuciu wzniosłości.

 

Tragiczny los jest udziałem ludzi wielkich i szlachetnych. Staje się on udziałem widzów, jeśli go przeżywają. W przeciwieństwie do tragedii przedstawia komedia perypetie ludzi małych, uwikłanych w małe (mikron) opowieści. Budzi śmiech i pogardę. Musimy uważać żeby nie przemienić naszego wzniosłego mitu narodowego o jego reprezentantach, bohaterach i ofiarach w trywialną opowiastkę o małych i śmiesznych ludziach uwikłanych w polityczne gierki, do których nie dorośli.

 

Owe gierki toczą się na tle wielowiekowych powikłań obu narodów na różnych poziomach: prawnym, moralnym, politycznym i metafizycznym. Po upływie siedemdziesięciu lat trudno jest pociągnąć do odpowiedzialności karnej bezpośrednich sprawców zbrodni. Osiągnięcie zwycięstwa moralnego uspokaja sumienie i pozwala na prezentację własnej wyższości moralnej. Dzięki sukcesom politycznym wzmacniamy nasz prestiż i wymuszamy na przeciwniku pewne ustępstwa. Jednakże ani jedne ani drugie nie prowadzą do pojednania, jeśli nie towarzyszy im jedność metafizyczna w uznaniu człowieczeństwa zarówno w sobie jak i w innych. Oba poprzednie poziomy zakładają istnienie przeciwnika, od którego należy się przynajmniej zdystansować, jeśli się go nie uda pokonać.  Jedność metafizyczna przekracza ów podział, bowiem wychodzi z założenia, że zło przydarzyło się człowiekowi, którym jestem ja i każdy inny. Niezależnie kim ten inny jest, jest człowiekiem, zdolnym do odczucia dobra i zła wyrządzonego innemu człowiekowi. Ową zdolność do metafizycznej solidarności musimy założyć u innych narodów, bowiem nie ma narodów z natury złych, czy z natury dobrych. Pojednanie jest sukcesem o wiele większym niż wymuszone moralnie czy polityczne przyznanie się do winy. Bo jest wyrazem wolności i aktem dobrej woli, które określają istotę ludzką przed i ponad wszelkimi podziałami narodowymi i politycznymi. Polacy i Rosjanie mogą tylko wspólnie pokonać fatum katyńskie. Ich pojednanie jest godnym uczczeniem zarówno ofiar pierwszej jak i drugiej katastrofy katyńskiej.

 

Założenie, że do owej jedności oba narody dążą, daje się sprawdzić empirycznie, bowiem przejawia się ona, nie w deklaracjach, lecz we wszystkich wymienionych wymiarach: prawnym, moralnym i politycznym. Sprawdza się ona też we wszelkich wymiarach życia ludzkiego od prywatnego po oficjalno-publiczny. Na minutę ciszy dla uczczenia ofiar katastrofy zebrali się w Kolonii (Niemcy) spontanicznie, dobrowolnie i prywatnie Polacy, Niemcy, Rosjanie, żydzi i Ukraińcy. Uczucia wzniosłości i współczucia nie zakłóciły żadne oficjalne przemówienia, pozwalając obecnym, niezależnie od ich przynależności narodowej, rangi i sprawowanych funkcji odczuć solidarność wobec  ponadnarodowej tragedii.

Jeżeli jakieś przeszłe lub aktualne interesy polityczne zaprzeczają dążeniu do tej jedności metafizycznej, to powinny zostać zgodnie potępione i ich skutki usunięte. Takim manifestem wspólnego działania polsko-rosyjskiego mogłaby być akcja zmiany nazwy Kaliningradu. Miasto to zawdzięcza swą nazwę Michaiłowi Iwanowiczowi Kalininowi, aparatczykowi stalinowskiemu, którego podpis widnieje na rozkazie likwidacji oficerów polskich w Katyniu.


Vortrag: Verhältnis zwischen Philosophie und Wirtschaft

 

Nichts scheint einfacher zu sein, als das Verhältnis zwischen Philosophie und Wirtschaft darzustellen. Sind doch beide Begriffe und ihre Bedeutung seit mehr als zweitausend Jahren bekannt. Sie entstanden im 4. Jh. v. Chr. im antiken Griechenland und benennen eigentlich die Bereiche des Öffentlichen und des Privaten.

 

Im Oikos (Haus) entwickelt sich der Mensch und sichert sein biologisches Überleben. So ist ursprünglich die Ökonomie eine Lehre vom Haushalten und Besorgen des Menschen als eines Natur bestimmten Lebewesens. Der Mensch existiert jedoch nicht nur für sich und seine Nächsten in einer Naturgemeinschaft, sondern mit den anderen Menschen in einer von ihm geschaffenen Gemeinschaft (Polis), die durch den Logos bestimmt ist.

 

In jener herrscht die Ungleichheit der Naturbedürfnisse, in dieser Gleichheit der Wesensbestimmung des Menschen als vernünftigem Lebewesen. Der Mensch realisiert seine Wesensbestimmung, mithin seine Freiheit, dadurch, dass er nach der Vernunft lebt. Somit erkennt er sich selbst, und erfüllt bewusst seine Wesensbestimmungen, indem er nach der Wahrheit sucht, indem er die Offenheit der Ideen im Denken pflegt, in dem er dem Logos horcht, - im Allgemeinen - indem er philosophiert.

 

Auf diese Weise ergänzen sich die Ökonomie – als eine Wissenschaft des Privaten, des Einzelnen, des durch Neigungen, Affekte und Bedürfnisse bestimmten Menschen - mit der Philosophie – als der Wissenschaft der Vernunft, der Freiheit, der Selbstbestimmung. Im Sprachgebrauch Kants bleibt der Mensch Bürger zweier Welten: der Sinnlichkeit und der Vernunft. Wobei, „ehe sich bei ihm die Vernunft zur Spekulation erweitert“,  er sich sinnlich, naturhaft, auch ethnisch und sozial bestimmt in der Welt vorfindet. Er kann sich entweder mit dem, was ist, abfinden und versuchen, es zu seinem Besten einzurichten oder der Vernunft gehorchend, danach trachten, sich selbst und die Welt, wie sie in ihrer Wahrheit sein sollte, aber noch nicht sind, zu gestalten.

 

So ist die Philosophie immer ein kritisches und forderndes Denken im Bezug auf die Ökonomie, die im Interesse des Vorhandenen zu handeln lehrt.

 

Ein flüchtiger Blick auf die Geschichte des Denkens reicht jedoch, um uns vor neue Schwierigkeit zu stellen. Wir haben nicht mit einer Philosophie und nicht mit einer Ökonomie zu tun, sondern mit vielen ihrer geschichtlichen Gestalten. Eigentlich bietet uns jede Epoche der europäischen Geschichte sowohl eine eigene Philosophie als auch eine eigene Ökonomie dar. Beide Denkweisen, die philosophische und die ökonomische, stehen nicht gleichgültig nebeneinander, sondern fördern sich gegenseitig.  Indem die Philosophie der Ökonomie folgte und eine Rechtfertigung für die vorhandene Wirtschaftsweise bot, war sie eine Ideologie der Herrschenden, egal ob sie antike Sklavenhalter, mittelalterliche Feudalherren oder moderne Kapitalbesitzer waren. Indem sie aber gemäß ihrer eigenen Aufgabe nach dem menschlichen Sinn ihrer Zeit suchte, enthüllte sie die herrschenden Verhältnisse als unmenschlich, ungerecht, unwürdig. Bei unserer Fragestellung geht es weniger darum, ob das Ökonomische das Philosophische, in anderer Begrifflichkeit - ob das Sein das  Bewusstsein bestimmt oder umgekehrt das Bewusstsein das Sein bestimmt. Es kommt lediglich darauf an, dass zur jeder Zeit beide Denkweisen in einem wesentlichen Verhältnis zueinander standen.

 

Wenn jede Denkepoche ihre eigene Philosophie und eigene Wirtschaftsweise hatte, dann stellt sich natürlich die Frage, welche Art der Philosophie und welche ihr entsprechende Wirtschaftweise unsere Zeit bestimmen?

 

Die aufgestellte Vermutung über den geschichtlichen Zusammenhang zwischen der Philosophie und der Ökonomie soll also auch für unsere Zeit nachgewiesen werden. Wir sollen prüfen, ob unsere Wirklichkeit, zum ersten, durch ihre eigene und auf sie beschränkte Denkweise und zum Zweiten, durch ihre eigene ökonomische Handlungsweise bestimmt ist. Die Gefahr dieser Prüfung liegt darin, dass wir die herrschenden Denkmuster, die zu Rechtfertigung der vorhandenen Verhältnisse dienen, übernehmen, statt selbständig zu fragen und zu denken, d. h, statt selbständig zu philosophieren.

 

Denn die Philosophie fragt nach dem Wesen unserer Wirklichkeit, indem sie das sucht, was sich schon in ihr gezeigt haben musste, damit diese Wirklichkeit, von Heidegger In-der-Welt-sein, von Hegel das Unmittelbare, von Aristoteles das Für-uns-Bekannte und Offenkundige genannt, sich überhaupt als solche zeigen kann. Denn die Erscheinungen erscheinen  nicht schlechthin, sondern sind Erscheinungen eines Etwas, eines Wesens. Das Wesen hat dadurch die Auszeichnung eines Früheren, eines Vorgängingen, eines Proterons. Aristoteles nennt das Wesen to ti en einai, das was Seiendes schon immer gewesen war. Dem Wesentlichen, dem, was den Sinn des Vorhandenen ausmacht nachzugehen, ist der Weg der Philosophie, Methodos genannt.

 

Die Methode der Philosophie verlangt von uns eine Umkehrung der Seele, eine periagoge tes psyches. Nicht dem Vorliegenden nachzujagen, um es noch effektiver zu meistern,  sondern sich dem Ersten, von wo her alles bestimmt ist, zu zuwenden, schreibt uns die philosophische Methode vor. Und diese ersten Prinzipien, Elemente und Ursachen liegen jeglichem Vorliegenden, jeglichen ontischen, jeglichen Physischen, es bedingend und ermöglichend, davor. Philosophie ist ihrem Wesen nach Meta-physisch, über das vorhandene und physische hinausführend, unabhängig davon, in welcher konkreten Gestalt sie geschichtlich auftritt: "und so ist wirklich in allen Menschen, sobald Vernunft sich in ihnen bis zur Spekulation erweitert, irgendeine Metaphysik zu aller Zeit gewesen, und wird auch immer darin bleiben." - schreibt Kant in der „Kritik der reinen Vernunft" (B 21).

 

Die Frage nach dem Verhältnis der Philosophie zur Ökonomie gewinnt eine zusätzliche Brisanz in der Zeit, die sich selbst stolz als eine nicht-metaphysische, als eine postmetaphysische bezeichnet. Die Metaphysik, nach unserer Auffassung die Wesensform des philosophischen Denkens überhaupt, so wird behauptet, sei zu Ende gegangen. Damit gewinnt die konkurrierende Denkweise - die ökonomische - ihre uneingeschränkte  Herrschaft über alle dem metaphysischen Denken traditionell unterstellten Seinsbereiche. Dieser Vorgang der Umgestaltung des Seienden im Ganzen zu ökonomischen Quanten wird heute Globalisierung genannt.

 

So ergänzen sich und fordern sich gegenseitig in unserer Gegenwart die Postmetaphysik als die herrschende Gestalt der Philosophie und die nach rein ökonomischen Prinzipien gestaltete Globalisierung als ihr entsprechende Wirtschaftsform. Mit den Begriffen und mit den Werten der Metaphysik, die doch den Sinn, den Wert und das Endziel des ontischen, des Vorhandenen, des Angetroffenen, unserer Welt ausmachten, ist es Nichts. Es gibt keine großen Erzählungen mehr über das Wesen des Menschen, über die Gesellschaft, über den Staat, über die Transzendenz. Das Öffentliche, das Vernünftige, das uns als Menschen angehende – das Politisch-Philosophische - verschwindet aus dem öffentlichen Bewusstsein in dem Maße, in dem das Wissen von ihm - die Metaphysik - in die Vergessenheit verdrängt wird. Statt des uns alle - als Individuen, als Menschen und Bürger einer politischen Gemeinschaft - verpflichtenden Denkens, haben wir es mit privaten Meinungen zu tun, die willkürlich private Interessen ausdrücken und als private „kleine Erzählungen“ untereinander als gleichberechtigt bewertet werden.

 

Wenn der Mensch und seine Welt keine unreduzierbaren Wesenbestimmungen haben, dann werden menschliche Handlungen und die Gestaltung ihrer Umwelt dem aktuellen Diskurs, der über das Sagen in der Gesellschaft verfügenden Subjekte bereitgestellt. Wahrheit wird mit der Durchsetzungskraft gleichgesetzt. Das technisch-wissenschaftliche Denken macht die Welt zu jeder Bestellung und Nutzung bereit, sie wird zum bestellbaren Ge-stell.

 

Aus dem ökonomischen Denken verschwinden zugleich die selbständigen Subjekte, die zum Zwecke ihres inhaltlich bestimmten Wohlseins in das Tauschgeschäft auf dem Markt eingegangen sind. Es geht nicht mehr um die Gewinne für die ontologisch autonom bestimmten Subjekte: für den Staat, für die bürgerliche Gesellschaft, für das Individuum, sondern um die höchst möglichen Profite. Mit dem Verschwinden der Subjekte des ökonomischen Handelns verschwindet auch die einzige zugelassene Regulierung des Marktgeschehens, der von Marx genannte Krieg der Habsüchtigen, die Konkurrenz. Eine jeglicher Steuerung beraubte, ausschließlich auf die Profitmaximierung orientierte Wirtschaftsform führt also notwendig in die Krise, die dadurch eine globale Krise sein muss, dass sie die Reduzierung aller Seinsbereiche zu tauschbaren Werten voraussetzt, d.h. ihre Selbständigkeit vernichtet.

 

Denn die eigentliche Konkurrenz für den wilden Kapitalismus bildeten nicht die kommunistische Wirtschaften außerhalb der westlichen, d.h., durch griechische Philosophie, römisches Recht und Christliche Religion bestimmten Welt, sondern die metaphysisch bestimmten, auf dem ökonomischen Markt einwirkenden Subjekte innerhalb dieser, wie staatliche Institutionen, Krankenkassen, Gewerkschaften, Ersatzkassen, Volksbanken, die nicht die höchsten Gewinne anstrebten, sondern aus verschiedenen metaphysischen Gründen das Wohlsein des Menschen und sein würdiges Leben auf dieser Erde und in dieser Gesellschaft zu verwirklichen suchten.

 

Leider fielen sie auch zum Opfer des postmetaphysischen Denkens und wurden durch Deregulierungen und rein ökonomischen Reformen ihrer Selbständigkeit und ihrer Zielsetzung beraubt. Deswegen erreichen die Versuche die globale Krise zu meistern, nicht ihre eigentlichen Ursachen, weil diese, wie wir sehen, nicht ökonomischer, sondern der philosophisch-metaphysischer Natur sind. Nicht das ökonomische Denken hat versagt, sondern die Philosophen und Politiker, die die rechtlich fixierten Errungenschaften der Vernunft der Vermarktung freigegeben hatten.

 

Das ist der Sinn der Fragen von Karl Marx in den Pariser Manuskripten an die Nationalökonomie: „Welchen Sinn, in der Entwicklung der Menschheit, hat diese Reduktion des größten Teils der Menschheit auf die abstrakte Arbeit?

Welche Fehler begehen die Reformatoren en détail, die entweder den Arbeitslohn erhöhen und dadurch die Lage der Arbeiterklasse verbessern wollen oder die Gleichheit des Arbeitslohnes (wie Proudhon) als den Zweck der sozialen Revolution betrachten?“ Die erstaunliche Antwort lautet:

„Die Arbeit kommt nur unter der Gestalt der Erwerbstätigkeit in der Nationalökonomie vor.“ S. 46-47. Die Reformatoren reformieren nur den Markt, ohne es zu merken, dass sie dadurch notwendig nur neue Gewinner und neue Verlierer in einer Welt schaffen, die ihr menschliches Antlitz dafür büssen musste.

 

Das Wesen der Ökonomie ist kein ökonomisches Seiendes, genauso wie das Wesen der Technik kein technisches Seiendes ist. Da die Philosophie und Ökonomie im wesentlichen Zusammenhang stehen, bedeutet eine globale Finanzkrise zugleich eine globale Krise des philosophischen Denkens.